niedziela, 6 maja 2018

Miraculum: Rozdział 18

Dobrej nocy! Jak wszystkim mija życie? Majówka się udała? Bo dla mnie niestety się kończy, ale licealiści jeszcze się cieszą wolnym. O maturzystach wolę nie wspominać. :D Jeśli ktoś z czytelników ma właśnie pisać jutro maturę, to życzę z całego serca powodzenia i szerokiej drogi oraz spokoju. każdy przez to przeszedł i każdy przez to przejdzie. tak więc maturzyści - WYŁĄCZCIE ten internet i idźcie spać! Jutro matura! Tyle mam Wam do powiedzenia! Wróćcie po egzaminie!
A do tych, co nie muszą się maturą przejmować - ZAPRASZAM!!!


Rozdział 18

- „Tutaj dzieje się coś dziwnego?” – taka myśl pojawiła się w głowie Alya’i, rozglądającej się przez chwilę po całej klasie. Wszystko wyglądało normalnie, każdy przedmiot leżał na swoim miejscu, a jej znajomi nie wyróżniali się niczym nowym, chociaż jej uwagę przykuła niespodziewana nieobecność Lily. Nawet jeśli brunetka nie cieszyła się dobrą sławą w szkole, to mimo tego była ona wzorową uczennicą i przychodziła codziennie na lekcje. Alya wiedziała jednak, że ta „pilność” ma na celu zdobycie Adrien’a, który spędzał w szkole dużo czasu i dawał jej tym możliwość do działania. Mimo to rudowłosa zauważyła przede wszystkim to, że jej przyjaciółka Marinette zachowuje się ostatnio trochę dziwnie. Już wczoraj było to widoczne, jednak dzisiaj nastąpiła drastyczna zmiana.

Dzień wcześniej Marinette była czymś zasmucona, i to bardzo widocznie. Choć próbowała to ukryć przed wszystkimi, to Alya nie dała się nabrać. Jej zachowanie świadczyło o tym, że coś musiało ją ostatnio bardzo gryźć. Jednak zazwyczaj dziewczyny mówiły o swoich problemach, szukając u drugiej rady i pomocy, ale w tym przypadku ciemnowłosa wyraźnie nie chciała się z Alyą tym podzielić. Rudowłosa nie wiedziała, o co mogłoby chodzić, gdy w jej głowie pojawiła się myśl, że może to być związane z imprezą Haloween w ich szkole. Nastolatka zdała sobie sprawę, że nie spędziła wtedy dużo czasu ze swoją przyjaciółką, przez co mogła być przyczyną złego humoru Marinette. Albo przynajmniej częściowo. Alya przypomniała sobie jeszcze sprawę z Adrien’em, do którego ciemnowłosa miała wtedy olbrzymie nadzieje, ale na próżno. Chłopak się nie zjawił, uprzedzając przyjaciół z przeprosinami, jednak to nie wystarczyło, żeby całkowicie pocieszyć Marinette. Dziewczyna była bardzo tym załamana, a Alya, zamiast zostać i wspierać przyjaciółkę, ruszyła bawić się z Nino. Wtedy o tym nie myślała, ciesząc się daną chwilą, jednak teraz to wszystko wróciło i rudowłosa zdawała sobie sprawę, że zawaliła jako przyjaciółka. Dlatego też wczoraj próbowała porozmawiać z ciemnowłosą, dowiedzieć się, czy dobrze się bawiła. Jednak odpowiedzi dziewczyny już wtedy ją nie przekonywały i mimo usilnych starań, Marinette nie wyznała, co się wtedy działo.

Dzisiaj jednak nastąpiła zmiana! Od rana ciemnowłosa była wesoła i wyraźnie w dobrym humorze. Uśmiechała się do innych, śmiała się z żartów przyjaciół i tym razem nie unikała Alya’i. Przeciwnie, przytuliła rudowłosą na powitanie, spytała szybko: „co tam”, po czym pociągnęła zaskoczoną przyjaciółkę do ich klasy. Alya potrzebowała chwili, aby się z tego otrząsnąć, a w trakcie lekcji przyglądała się uważnie dziewczynie. To wszystko było bardziej niż dziwne, jednak mimo tego ta sytuacja uradowała lekko rudowłosą. Do Marinette powróciła w końcu dawna radość i szczęście, a tego właśnie dla niej chciała.

Teraz dziewczyna miała z goła inną zagwozdkę: co mogło sprawić tak błyskawiczną zmianę u Marinette? Przecież samopoczucie nie poprawia się „od tak”, na zawołanie i Alya była stuprocentowo pewna, że coś lub ktoś miał w tym znaczny udział. Teraz jej zadaniem było osaczenie gdzieś przyjaciółki i wydobycie z niej prawdy na temat owego „czegoś” lub „kogoś”. Nie można tego przybliżyć do egoizmu, gdyż dla Alya’i ważne było jedynie bezpieczeństwo i szczęście Marinette.

* * *

Gdy głośny dzwonek oznajmił koniec lekcji i początek przerwy, Alya chwyciła Marinette za rękę i pociągnęła zaskoczoną przyjaciółkę w stronę najbliższej damskiej toalety. W środku pomieszczenia przebywała jakaś dziewczyna, poprawiająca przed lustrem swój makijaż.

- Przepraszam, ale możesz zostawić nas same? – zadała pytanie Alya, a pod naporem jej spojrzenia dziewczyna czuła, że nie warto się sprzeciwiać.

- Jasne, nie ma problemu. – odpowiedziała szybko, zgarnęła z umywalki swoje rzeczy i pośpiesznie opuściła pomieszczenie. Ciemnowłosa była tym wszystkim bardzo zaskoczona i wręcz zagubiona, dlatego też nie zamierzała czekać na ruch przyjaciółki i sama odezwała się w jej stronę.

- Alya, co ty wyrabiasz? Dlaczego wygoniłaś stąd tę dziewczynę? Dlaczego w ogóle mnie tu przyprowadziłaś? Ostatnio zaczynasz zachowywać się trochę dziwnie…

- Ja zachowuję się dziwnie?! To ja powinnam tobie to powiedzieć! To się nazywa „dziwne zachowanie”.

- Co masz na myśli? Co ja takiego robię? – spytała zaskoczona Marinette.

- Otóż właśnie nie wiem, co ty robisz, ani co się z tobą dzieje. Jeszcze wczoraj chodziłaś wszędzie smutna, nie chciałaś mi powiedzieć, co robiłaś na imprezie, zupełnie jakbyś przede mną coś ukrywała. A dzisiaj… to zupełnie nowa TY!

- Już ci mówiłam, Alya, że to nic takiego. Nic ciekawego nie porabiałam na imprezie, więc nie ma o czym mówić. Po prostu przez cały wczorajszy dzień musiałam kilka rzeczy przemyśleć, dlatego tak się zachowywałam.

- Marinette, jesteśmy przyjaciółkami..., dlatego wiem, kiedy zmyślasz. – odrzekła zrezygnowanym tonem Alya, gdyż ta rozmowa zaczęła ją już męczyć. – Dlaczego to przede mną ukrywasz, skoro…

- Może gdybyś BYŁA wtedy razem ze mną na imprezie, to pewnie byś wiedziała, dlaczego to ukrywam. – odezwała się nagle chłodno Marinette, a Alya momentalnie zaniemówiła.

- C-c-co…

- Ty już dobrze wiesz „co”! Alya, zostawiłaś mnie zupełnie samą, a przecież wiedziałaś, że nigdy wcześniej nie byłam na podobnej imprezie. Zwłaszcza, że chciałam ten czas spędzić z Adrien’em, którego w końcu nie było! – wyrzuciła z siebie ciemnowłosa, jeszcze bardziej szokując tym swoją przyjaciółkę. Ta bała się rozmawiać na ten temat, ponieważ zdawała sobie sprawę ze swojej winy.

- Marinette, posłuchaj. Ja wiem, że powinnam tam być z tobą,…

- Przynajmniej tyle.

- …ale nie mogłam! Ja… zagalopowałam się.

- Ohh, „zagalopowałaś się”? Chyba dobrze się bawiłaś, skoro zostawiłaś swoją „najlepszą” przyjaciółkę.

- Marinette, przestań! To nie tak! Ja… spędziłam ten czas z Nino. – wyznała rudowłosa, zaskakując tym ciemnowłosą.

- Z Nino? Ale przecież mówiłaś, że jest dla ciebie jak brat.

- No właśnie… nie do końca. Już od jakiegoś czasu zaczął mi się podobać. Ale trudno mi się z nim normalnie spotkać. Mamy przecież dużo nauki, ja na dodatek zajmuję się Biedroblog’iem, a Nino spędza znaczną część czasu z Adrien’em. Przecież są przyjaciółmi, jak ty i ja. Ta impreza to był właśnie ten nieliczny czas, kiedy mogliśmy się razem bawić i rozmawiać bez przeszkód. Dałam się ponieść chwili, Marinette! Jestem pewna, że ty też wiesz, co się wtedy czuje. – skończyła ze smutkiem i błaganiem w oczach, a z ciemnowłosej błyskawicznie wyleciała złość, a zamiast tego poczuła niepewność i wstyd.

- „Tak,… ja to wręcz doskonale rozumiem.” – rzekła w myślach, mając w głowie cały okres czasu, odkąd poznała Adrien’a. Nie mogła znaleźć nawet chwili, kiedy to nie pragnęła spotkać się gdzieś razem z ukochanym. Praktycznie ten chłopak był w jej głowie przez cały czas, może oprócz momentów, kiedy to ratowała Paryż przed Władcą Ciem. Marinette zdała sobie teraz sprawę, że ma taką samą sytuację uczuciową, co Alya, chociaż jej przyjaciółka przynajmniej potrafiła rozmawiać z Nino, a ciemnowłosa nie mogła się przemóc nawet na to. Rudowłosa nie zasługiwała na takie oskarżenia ze strony Marinette. Przecież były one przyjaciółkami.

- Masz rację, Alya. – odezwała się cicho, przykuwając wzrok nastolatki. – Nasza sytuacja jest bardzo podobna. Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam. Nie miałam prawa tak do ciebie mówić.

- Nic się nie stało, Marinette. – rzekła z lekkim uśmiechem Alya, podchodząc do ciemnowłosej i przytulając ją pocieszająco. – To ja zawaliłam jako przyjaciółka. Wiedziałam przecież, jak przeżywasz nieobecność Adrien’a, więc moim obowiązkiem było zostać z tobą, a ja tymczasem poszłam się zabawić.

- Ale chyba nie tylko po to poszłaś? – odpowiedziała ze śmiechem Marinette, odwzajemniając uścisk. Stały tak przez krótką chwilę, ciesząc się ze wspólnej obecności, gdy nagle Alya ponownie usłyszała głos przyjaciółki.

- Rozmawiałam z Czarnym Kotem. – rzekła cicho, a zaskoczona tym wyznaniem rudowłosa odsunęła ją od siebie i popatrzyła na nią ze zdziwieniem.

- Z Czarnym Kotem?! W czasie imprezy?! I to była ta cała tajemnica?! Poważnie, tego nie chciałaś mi powiedzieć? – pytała się Alya ze śmiechem. - Przecież to nie jest nic złego. Mało tego, jestem z ciebie dumna! – krzyknęła radośnie, a tym razem to Marinette była zaskoczona. – Nareszcie odnajdujesz w sobie pewność siebie! Przecież ty nie rozmawiasz z kimś, kogo mało znasz! Naprawdę, Marinette, przecież…

- To nie wszystko. – ciemnowłosa przerwała monolog Alya’i. – Później z nim… tańczyłam. – dodała z wahaniem.

- Naprawdę?! Tańczyłaś?! Marinette, to wspania…

- I s-stało się c-coś j-jeszcze… - rzekła niemal szeptem ciemnowłosa, delikatnie się jąkając. Tym razem z twarzy Alya’i zniknął całkowicie uśmiech. Marinette wymówiła to zdanie już inaczej, a dodatkowo na jej twarzy ponownie pojawił się smutek, który widoczny był jeszcze wczoraj. Zdała sobie sprawę, że teraz dopiero miała poznać prawdziwy powód wcześniejszego zachowania przyjaciółki. Ale w tym wszystkim zaskoczył ją fakt, że Czarny Kot był w to poważnie zamieszany.

- Marinette? Co się tam stało? – spytała cicho Alya, a Marinette spojrzała w jej oczy, nie kryjąc lekkiego smutku, po czym otworzyła usta i zaczęła opowiadać.

Alya stała i słuchała, a jej oczy z każdym kolejnym słowem przyjaciółki robiły się coraz większe. Marinette opowiadała, jak spotkała Czarnego Kota, jak razem rozmawiali i wkroczyli razem na parkiet. Z zapartym tchem rudowłosa wsłuchiwała się w słowa przyjaciółki, opisujące doznania i uczucia, które towarzyszyły ciemnowłosej w czasie poruszania się w rytm muzyki. Jednak w końcu Marinette doszła do momentu, który do niedawna ją przerażał, na który Alya nie była przygotowana. Wielu rzeczy się spodziewała, ale na pewno nie „tego”.

- „Czarny Kot… chciał ją… pocałować?!” – rudowłosa nie mogła wyjść w szoku, a o Marinette nie musiała się wypowiadać. Nastolatka mogła jedynie sobie wyobrazić, jak przerażona musiała być wtedy ciemnowłosa. Słuchała jednak dalej, a szok ustąpił miejsca zaskoczeniu. – „Że co?! Kot się powstrzymał?! Nie pocałował Marinette? A ona sama tego nie powstrzymała? Nic z tego nie rozumiem! Jak?! Co?!” – Alya nie wiedziała, co ma o tym myśleć. To było dla niej za dużo! W tej historii pojawiło się tyle sprzecznych sytuacji, że rudowłosa już nie nadążała. Przypominając sobie, że nie jest tu jednak sama, szybko się uspokoiła i zastanowiła się nad tym wszystkim, co usłyszała.

- „Ok, więc dwa dni temu Marinette niemal przeżyła swój pierwszy pocałunek. I to nie z Adrien’em! I mnie przy tym nie było, bo spędzałam ten czas z Nino! Jak ja się bawiłam, to Marinette właśnie przeżywała akcję niemal z filmu wziętą. To dlatego nie chciała ze mną o tym porozmawiać. Sama nie wiedziała, co ma o tym myśleć. A ja jeszcze ją przymuszałam do szczerości. Miałam do niej uwagi, a sama pewnie bym się tak zachowywała.” – mówiła sobie Alya, zawiedziona swoją postawą. – „Ale coś mi się tu nie zgadza. Dlaczego Marinette mówi to z takim smutkiem, skoro jeszcze rano była szczęśliwa i radosna? A wczoraj wyglądała tak jak teraz? Czyżby stało się coś wczorajszej nocy, że Marinette ponownie zaczęła się uśmiechać?” – zastanawiała się rudowłosa, obserwując dokładnie przyjaciółkę. Dziewczyna powoli zaczęła się uspokajać, już nie wyglądała na smutną, ale na spokojną. Nie miała spuszczonej głowy, ale wyprostowała się i zaczęła patrzeć dookoła, czekając pewnie na reakcję Alya’i. Widać było różnicę w jej zachowaniu ze wczoraj i dzisiaj. To już upewniło rudowłosą, że to nie wszystko, co się wydarzyło.

- Marinette,… a czy było coś jeszcze? – spytała wolno Alya, a widząc zdziwienie na twarzy ciemnowłosej, wyjaśniła szybko. – Zdaję sobie sprawę z tego, że ostatnio musiałaś czuć się nieswoja, czy wręcz zagubiona. Teraz to rozumiem i przepraszam, że wtedy naciskałam na ciebie. Jako przyjaciółka powinnam cię wspierać, ale wszystko tylko pogorszyłam. Naprawdę cię podziwiam, że się temu nie poddałaś. Ale Marinette, to przeszło tak trochę… za szybko. Zupełnie jakbyś doszła do porozumienia z Czarnym Kotem. – zakończyła z małym uśmiechem, a gdy usłyszała nagły śmiech przyjaciółki, ponownie ogarnęło ją zdziwienie.

- Ha ha ha! Alya, nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze wnioskujesz! – śmiała się głośno Marinette, tym bardziej zaskakując Alya’ę.

- C-co…?

- Masz rację. Wczoraj w nocy odwiedził mnie Czarny Kot, a tego się kompletnie po nim nie spodziewałam. Szczerze, to myślałam, że będzie próbował mnie poderwać z powodu tego niedoszłego pocałunku. Ale się myliłam. Przyszedł, aby mnie przeprosić i wyjaśnić, co się wtedy stało. Byłam wtedy zła na siebie, bo go niesłusznie oskarżałam, nie chcąc go nawet wysłuchać. J-ja… zasłużyłam, aby mnie znienawidził, ale jednak mi przebaczył. Było mi za to wstyd, ale mimo wszystko dzięki tej rozmowie wstałam na nogi, i to całkowicie zasługa Czarnego Kota. – zakończyła z uśmiechem, który po chwili pojawił się również na twarzy rudowłosej.

- No proszę. Wygląda na to, że Czarny Kot nie jest wcale takim zaprawionym podrywaczem.

- Zgadza się. Źle go oceniałam. To nadal jest bohater, który dba o nasze dobro.

- Zupełnie jak Biedronka. Nie można o niej zapominać. – dodała ze śmiechem Alya.

- Ha ha! Po raz trzeci masz rację. – zawtórowała jej Marinette.

Nagle po pomieszczeniu rozszedł się dźwięk dzwonka i dziewczyny usłyszały, jak tłum uczniów zaczął kierować się z powrotem do swoich klas.

- Musimy już iść, lekcja się zaczyna. – odezwała się Marinette.

- Idź, ja jeszcze muszę coś załatwić. – odpowiedziała Alya ze znaczącym uśmiechem, a ciemnowłosa wyszła z toalety, zostawiając przyjaciółkę samą.

- „To moja stara, dobra Marinette.” – stwierdziła w myślach nastolatka, szczęśliwa z faktu, że ponownie może „prawdziwie” rozmawiać z przyjaciółką. Nie chcą marnować czasu, dziewczyna wkroczyła do kabiny, a gdy załatwiła potrzebę, podeszła do umywalki w celu umycia rąk.

Nagle zewsząd zagrzmiało, a podłoga zadrżała gwałtownie. Nie spodziewając się tego, Alya straciła równowagę i upadła boleśnie na tyłek. Sycząc z bólu, rudowłosa wstała z wahaniem, przygotowując się ewentualnie na kolejny wstrząs. Rozmasowując bolące miejsce, dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu.

- „Co jest?! Skąd tu ten wstrząs?” – zastanawiała się dziewczyna, gdy nagle usłyszała przerażający głos.

- WYŁAŹ Z UKRYCIA, DZIECIAKU W ŚMIESZNEJ MASCE!!! NIE UKRYJESZ SIĘ PRZEDE MNĄ! PRĘDZEJ CZY PÓŹNIEJ CIĘ DORWĘ, A TWOJE CIAŁO ZŁOŻĘ U STÓP WŁADCY CIEM! PRZESTAŃ SIĘ CHOWAĆ, MÓWIĘ! WYŁAŹ I STAŃ DO WALKI, TCHÓRZU, ALBO… - nagle rozległ się głośny grzmot, który uciszył tamten głos. Treść tych krzyków przeraziła Alya’ę, jednak też wzbudziły u dziewczyny niemałe zainteresowanie.

- „Dzieciak w śmiesznej masce? Czyżby chodziło mu o tego nowego, Shadow’a?! Ale to znaczy,… że przed naszą szkołą znajduje się Akuma Władcy Ciem! Za chwilę pewnie pojawią się też Biedronka i Czarny Kot! Co za szczęście!!! Moja relacja na Biedroblogu może być pierwsza, szybsza nawet od telewizji! Nie mogę zmarnować tej szansy!” – krzyczała w myślach szczęśliwa Alya, wybiegając z toalety i wyciągając z kieszeni swoją komórkę. Już zaczęła się kierować w stronę najbliższego okna przy wejściu do szkoły, gdy nagle przed nią pojawiła się znikąd pani Bustier.

- Alya! Co ty wyrabiasz?! Tutaj jest niebezpiecznie! Musimy się ewakuować!

- A-ale proszę pani! Muszę nagrać na mój blog relację z tego, co się dzieje przed naszą szkołą!

- Co ty mówisz?! Teraz najważniejsze jest twoje bezpieczeństwo, a nie jakiś blog! Nie mogę pozwolić, żeby ci się coś teraz stało!

- Al-al-ale…

- Chodź za mną! – zakończyła dyskusję nauczycielka, łapiąc Alya’ę za rękę i prowadząc ją w stronę sali. Gdy tam doszły, obie ujrzały, jak znajomi rudowłosej stoją przy oknach i obserwują, co się właśnie dzieje na zewnątrz.

- Dzieci, co wy robicie?! To jest niebezpieczne, wracajcie na miejsca!

- Ale tutaj pod szkołą toczy się walka! – krzyknął zachwycony Nino, patrząc przez okno z niedowierzaniem w oczach.

- Moi drodzy, to jest bardzo niebezpieczne! Już upominałam Alya’ę, że… - dziewczyna nie słuchała, tylko pognała między ławkami do reszty klasy i też wyjrzała na zewnątrz.

Jakiś obrzydliwie wyglądający facet, którego ciało wyglądało jakby wyszło niedawno z kanałów, natarł z góry na stojącego przed nim chłopaka w masce. Ten zablokował cios, po czym wykonał obrót i trafił brzydala nogą w prawe żebra, odrzucając go na ścianę. Obserwując to, Alya poczuła dumę, że trafnie wywnioskowała słowa Akumy, po czym spojrzała na chwilę na Nino.

- Widzieliście, co działo się wcześniej?!

- Oczywiście! Jak tylko rozległ się ten głos, wszyscy pognaliśmy do okien i akurat zobaczyliśmy, jak tamten facet jest wgniatany w ziemię przez Shadow’a. To było niesamowite! Ja po takim ciosie straciłbym szczękę! – krzyczał pełny pozytywnych emocji chłopak, a rudowłosa poczuła złość, że nie udało jej się tego nagrać. Wróciła do obserwacji walki akurat w momencie, gdy Shadow sprzedał przeciwnikowi szybkiego prostego, odrzucając go ponownie na niedaleką ścianę. Po chwili tuż za chłopakiem zeskoczyli z dachu szkoły Biedronka i Czarny Kot.

- Taak! Przybyła Biedronka i Czarny Kot! – krzyknęła z wyraźną ulgą Rose, a reszta klasy jej zawtórowała. Alya obserwowała uważnie, jak Shadow odwraca się w stronę bohaterów, ale z powodu maski nie widać było, czy coś do nich mówi. Natomiast Biedronka zaczęła krzyczeć głośno w jego stronę, a po chwili dołączył do niej Kot, jednak z powodu odległości i szyby rudowłosa nie mogła niczego usłyszeć, dodając do tego hałas jej przyjaciół. Natomiast, gdy Biedronka i Czarny Kot szykowali się do walki, Shadow nagle odwrócił się w stronę szkoły, po czym skoczył na dach, znikając Alya’i z oczu. Jego czyn zaskoczył bohaterów, ale i również złoczyńcę. Wygrzebawszy się z gruzu, mężczyzna zapewne chciał ruszyć w pogoń za chłopakiem, jednak na jego drodze stanęli Biedronka i Czarny Kot. Nastąpiła szybka wymiana zdań, po czym cała trójka ruszyła do pojedynku.

- Niesamowite, że coś takiego dzieje się przed naszą szkołą! – Nino nie potrafił wyjść z podziwu. Alya chciała mu odpowiedzieć, gdy nagle wszyscy uczniowie usłyszeli głos swojej wychowawczyni.

- Dosyć już tego patrzenia! Dostałam telefon od dyrektora, który zarządził ewakuację do sali gimnastycznej. Wszystkie klasy już się tam zbierają, więc my też musimy. Dobierzcie się szybko w pary i ruszajmy, jeden za drugim! – poleciła nauczycielka, a widząc jej srogą minę, młodzież nie zamierzała protestować. Alya, z bólem serca, odeszła od okna i zaczęła szukać drugiej osoby do pary. Po chwili zdała sobie sprawę zaskoczona, że niejednej osoby w klasie brakuje.

- Zaraz! Nino, nie widziałeś przypadkiem Marinette?

- Nie. Ostatni raz ją widziałem, kiedy wyszłyście obie z klasy na przerwe.

- A nie wiesz, gdzie podział się Adrien?

- Nie mam pojęcia. Gdy pojawił się ten wstrząs i ten mężczyzna zaczął krzyczeć, Adrien wybiegł z klasy, mówiąc coś szybko, że idzie was poszukać. Wcześniej też zniknął gdzieś Kim.  Myślałem, że wrócicie razem. – widoczne było u Nino’a, że martwił się o swojego przyjaciela, mimo poprzednich emocji na widok walki bohaterów ze złoczyńcą na żywo. Alya go rozumiała, bo sama dała się ponieść, jednak teraz zaczęła głębiej nad tym myśleć.

- „Marinette i Adrien gdzieś zniknęli?! Ale to niemożliwe! Przecież Marinette wyszła przede mną z łazienki, więc pani Bustier powinna spotkać ją pierwszą, a potem dopiero mnie. Dodatkowo Adrien wyszedł z klasy szybciej i pobiegł nas szukać. Może spotkał Marinette i zabrał ją w bezpieczne miejsce? Na pewno, jestem tego pewna! Przecież nie bez powodu Marinette się w nim zakochała. To już chyba jej osobisty rycerz.” – stwierdziła w myślach Alya, uśmiechając się złośliwie. Mimo wszystko chciała wierzyć, że tak właśnie było. Marinette i Adrien byliby wtedy bezpieczni. – „A gdzie się podział Kim? Przecież nie wyszedł chyba nas szukać, a Nino nawet nie zauważył, jak wychodzi. Ostatnio zachowuje się on troche dziwnie. Oby nic mu się nie stało.” – zakończyła rozmyślać w momencie, kiedy to cała klasa zaczęła wychodzić z sali, po czym udali się wszyscy w stronę hali sportowej. Na zewnątrz nic nie było słychać, żadnych odgłosów walki, a Alya była niezadowolona tym, że nie ma możliwości sprawdzenia i ewentualnego nagrania przebiegu starcia. Zauważyła jednak teraz dla siebie pewną szansę.

Niezwykłym zrządzeniem losu, Alya i Nino, będąc w jednej parze, szli na końcu grupy, zamykając klasowy orszak. Natomiast ich wychowawczyni znajdowała się na samym początku, prowadząc uczniów w bezpieczne miejsce. Alya zrozumiała, że jest to jej szansa, której wręcz nie mogła zmarnować.

- „Teraz albo nigdy!” – krzyknęła w myślach. – Pss! Nino!

- Co? O co chodzi, Al…

- Nie tak głośno! – szepnęła gwałtownie w jego stronę, obserwując z lękiem nauczycielkę. Nie widząc reakcji z jej strony, ponownie zwróciła się do przyjaciela. – Muszę wyjść ze szkoły i nagrać Biedronkę i Czarnego Kota w akcji.

- Co?! Czyś ty zwariowała?! To niebezpieczne! Nie widziałaś, z kim oni walczą?! Ten facet wyglądał groźnie. Nie zapominaj też, że kręci się tam ten Shadow!

- Nie, nie zwariowałam. Robiłam to już wiele razy. A Shadow’a to się nie obawiam. On nie jest taki zły.

- Co?! Przecież zmuszał Czarnego Kota do zamordowania burmistrza!

- Może miał w tym jakiś inny plan, Nino! Jeśli byłby zły, to by nie walczył przeciwko Władcy Ciem.

- A pomyślałaś może, że on walczy tylko dla siebie?!

- To niczego nie zmienia, Nino! Przez ciebie tracę tylko mój cenny czas! Jeszcze trochę i będzie za późno. Proszę cię, nie wydaj mnie. – rzekła na zakończenie Alya, wymykając się z grupki.

- Alya, nie…!

- Nie martw się, nic mi nie będzie. – dodała z uśmiechem, oddalając się od przyjaciela. Nino umilkł i tylko patrzył z obawą, jak rudowłosa skrada się w stronę drzwi wejściowych, po czym wybiega przez nie na zewnątrz.

- „Uważaj na siebie.”