niedziela, 19 listopada 2017

Miraculum: Rozdział 6

Wielkie, ale to WIELKIE PRZEPRASZAM! Kompletnie zapomniałem, że to już dzisiaj jest czas na wrzucenie rozdziału. Przepraszam za to poważne spóźnienie. mam nadzieje, że rozdział Wam to wynagrodzi.
 MI się wydaje on trochę ciężki i nieciekawy, ale zostawię to Waszej opinii. Czy się spodoba, czy nie, od Was to zależy. Zapraszam!!!



Rozdział 6

Od tamtej chwili nie było już Marinette, Adrien’a, Kim’a i Chloe. Teraz to tylko Marinette i Gerard. Chłopak ewidentnie sobie z dziewczyny kpił, a ona nie zamierzała się temu poddać, ani tym bardziej zostawić. Ciemnowłosą już przestało obchodzić, że na pomysł z poduchami wpadł Kim, a wykonanie przypadło Gerardowi. Teraz liczyło się pokonanie osobistego przeciwnika, a porażka jednego skutkowała przegraną drugiego. Dwie pieczenie na jednym ogniu.

Następnego dnia Marinette i Alya przystąpiły wreszcie do działania. Swoją kampanię rozpoczęły już na pierwszej przerwie, gdzie ciemnowłosa wygłosiła przemówienie do swojej klasy. Przedstawiła w nim swój plan wyborczy oraz planowane działania, które postara się wykonać w czasie wyborów, a także i te, do których namówi samorząd, jeśli ją wybiorą. Cała akcja bardzo spodobała się jej znajomym z klasy, dlatego też dziewczyna była z siebie dumna.

Ale jak to mówią: wróg nigdy nie śpi. Jeśli ona i Alya przekonywały innych słowem, to Kim i Gerard działali czynem. Po sukcesie, jaki odniósł plan z poduchami, Kim zapowiedział już kolejny swój ruch. Planował przekonać dyrektora, aby zezwolił uczniom na korzystanie ze słuchawek w czasie przebywania w bibliotece. Ten plan również spotkał się z dużym entuzjazmem, ale wielu uważało, że akurat na to dyrektor się nie zgodzi. Nie mieli jednak racji. Pan Damocles się zgodził i już następnego dnia został ten pomysł wprowadzony. Od tamtego czasu do biblioteki zaczęło chodzić coraz więcej uczniów, wśród których byli nawet tacy, którzy to miejsce odwiedzali jedynie w ostateczności i tylko na chwilę. Teraz każdy brał sobie jakąś książkę, siadał na krześle i wgłębiał się w fabułę lektury, słuchając przy tym muzykę swojego ulubionego zespołu. Mimo, że pomysł został zaakceptowany przez uczniów, to jednak odezwało się kilka głosów sprzeciwiających się temu, ale była to znaczna mniejszość i niczego nie mogli wskórać. Reputacja Kim’a znacznie się tym polepszyła.

Adrien i Nino również nie próżnowali i zamierzali innym przypomnieć, że i oni są obecni w tej walce. Jednak u nich aktywniejszą osobą  nie był kandydat na przewodniczącego, a jego zastępca. Nino przez cały jeden dzień chodził do każdego ucznia i wręczał mu ulotkę, którą sam stworzył. Przedstawiała całą postać Adrien’a z tytułem „Głosuj na Agrest’a”, a pod nią znajdowała się lista działań, jakie podejmie Adrien. Te pomysły nie były akurat dziełem Nino, a samego blondyna. Adrien miał w głowie kilka dobrych pomysłów, które mogłyby się dobrze sprawdzić, ale miał on z tym mały problem. Chłopak wciąż był lekko nieśmiały i dotąd nie pchał się do żadnych działań szkolnych. Do tego dochodził jeszcze fakt, że Adrien w ogóle tego nie czuł, gdyż nie chciał być przewodniczącym. Jednak z uwagi na swojego ojca postanowił przynajmniej spróbować.

Zaś Chloe już całkowicie straciła grunt pod stopami. Próbowała niektórych przekonać do siebie jakimiś pomysłami i planami, ale zawsze w jakiejś części odnosiły się do niej samej, więc nie przyciągała tym szczególnej uwagi. Jak to nie wypaliło, dziewczyna wróciła powtórnie do wcześniejszego sposobu: przekupstwo. Jednak i to nie wyszło, a powód zrozumiała po pewnym czasie już sama Chloe. Zdecydowana większość szkoły słyszała jej „rozmowę” z Gerardem, w której to chłopak jawnie się przeciwstawił dziewczynie. Można powiedzieć, że była to iskra, która zapaliła w innych ogień, który diametralnie zmienił pozycję blondynki w hierarchii szkoły. Chloe nie była z tego powodu szczęśliwa, o nie, i doskonale przy tym wiedziała, co musi wręcz zrobić.

- „Jeśli to nie ja będę w samorządzie, to upewnię się, że nie znajdzie się w nim ani Marinette, a tym bardziej Gerard!”

* * *

Nadszedł w końcu czas zakończenia tego wyścigu. Kampanie wszystkich kandydatów miały tylko tydzień na przedstawienie swoich argumentów, aby to ich wybrać na te stanowiska. W piątek nastał czas innych uczniów, których zadaniem było zagłosowanie na najlepszego kandydata, który mógłby ich reprezentować w samorządzie.

Tego dnia dało się czuć niemałe zdenerwowanie. Na czas wyborów anulowano pierwsze zajęcia, aby uczniowie mieli czas na złożenie swoich głosów. Na dziedzińcu ustawiono tyle ławek i kurtyn, ile w szkole znajdowało się klas. Przy każdym siedział nauczyciel, który pełnił funkcję wychowawcy danych uczniów. Ich zadaniem było pilnowanie, aby nikt z poza klasy nie głosował na jakiegoś kandydata. Wydawać się może, że to przesadne bezpieczeństwo wyborów, ale już pierwsze minuty pokazały, że jednak trafione. Już kilkoro uczniów próbowało zagłosować na kandydata z innej klasy, a powodów było kilka. Głównie chodziło tu o przyjaciela, czy dziewczynę lub chłopaka. Jednak największą ilość takich kombinatorów musiała pilnować pewna biedna nauczycielka, u której co druga osoba była dziewczyną, która próbowała zagłosować na zielonookiego blondyna. Obserwujący to inni wychowawcy szczerze współczuli koleżance z pracy.

W czasie, kiedy odbywało się głosowanie, na jednej z ławek szkolnych siedziała Marinette, a obok niej znajdowała się Alya. Ciemnowłosa bardzo się denerwowała tym wszystkim, a jej przyjaciółka postawiła na opanowany spokój, jednak mimo wszystko rozumiała humor dziewczyny. W czasie ich kampanii doszło do kilku dziwnych akcji, przez które nie mogły się dobrze zaprezentować. Jedna z nich nastąpiła, kiedy Marinette umawiała się z grupą uczniów, aby w takiej integracyjnej atmosferze odnowić lekko dużą salę, która służyła do przemówień dyrektora, czy ewentualnie do zorganizowania imprezy. Jednak kiedy dziewczyna doszła punktualnie na miejsce, ze zdziwieniem stwierdziła, że nikogo oprócz niej nie ma, mimo że czekała tam nawet godzinę na innych. Gdy chciała to wyjaśnić następnego dnia, ci uczniowie powiedzieli, że dostali informację o zmianie godziny na wcześniejszą. Marinette słuchała z szokiem, jak to skontaktowała się z nimi pewna dziewczyna, która ponoć mówiła w jej imieniu, że przesuwa spotkanie o 2 godziny wcześniej. Wszyscy się tam zjawili o tej porze, a przez nieobecność Marinette nie mogli wejść i wykonać zadania. Choć dziewczynę interesowało, kto mógł coś takiego zrobić, to starała się jednak przekonać innych, że to nie był jej plan. Trudno jej było, gdyż te osoby straciły do niej zaufanie i mimo, że w ostateczności udało jej się to zrobić, to jej szkolna reputacja trochę opadła. Do jej uszu doszło w którymś momencie, że Kim i Gerard mieli podobny problem, jednak udało im się wyjść z niego obronną ręką, przez co nastrój Marinette się lekko pogorszył.

Tak więc w tym momencie dziewczyna była pełna obaw, czy udało jej się przekonać znajomych i zdobyć ich głosy. Ciemnowłosa im dłużej tak siedziała bezczynnie, tym gorzej się czuła.

- Oj przestań się już zamartwiać, dziewczyno! Dałaś z siebie wszystko i na pewno będzie dobrze. – starała się ją pocieszyć Alya.

- Sama nie wiem, Alya. – odpowiedziała ciemnowłosa – W tym roku nie szło mi dobrze, a do tego dochodzi jeszcze ten incydent. Nie mam pojęcia, kto mógł mi coś takiego zrobić.

- A ja mam pewne podejrzenia. – odrzekła groźnie rudowłosa. Na drugim końcu sali stała Chloe, a obok niej jej wierna przyjaciółka Sabrine. Blondynka wydawała się być ostatnio bardzo z siebie dumna. Marinette zauważyła, kogo obserwuje Alya, a gdy sama przez chwilę przypatrywała się dziewczynie, ujrzała jak rzuca ciemnowłosej krótkie spojrzenia ze złośliwym uśmieszkiem. Sprawa wydawała się rozwiązana, ale w żaden sposób nie poprawiła dziewczynie nastroju. To już była przeszłość, która nic nie mogła już zmienić.

- Ehhh! Ta niepewność mnie zabija! – krzyknęła zrozpaczona Marinette. Alya popatrzyła na nią z miłym uśmiechem i już chciała jej odpowiedzieć, gdy nagle koło nich odezwał się głos.

- Co, dziewczyny? Nerwy zaczynają w końcu zżerać? – a gdy podniosły wzrok, ujrzały przed sobą Kim’a, a obok niego znajdował Gerard. Postawa sportowca była pewna, wręcz zwycięska, zaś jego zastępca stał spokojnie, luźno i obserwował ze skupieniem obie dziewczyny.

- A coś ty taki wygadany? Głosowanie się jeszcze nie skończyło i wynik nadal jest niewiadomy. – odpowiedziała mu wojowniczo Alya, ale Kim nie przejął się szczególnie jej tonem.

- Po prostu wiem, że nie macie ze mną szans w tym starciu. To ja zostanę wybrany na przewodniczącego. – zapewniał pewny siebie chłopak. Rudowłosa chciała mu coś odpowiedzieć, ale wyprzedziła ją zdenerwowana Marinette. Dziewczyna miała już dość tego zachowania Kim’a i jego ciągłych samochwał. Ona dobrze wiedziała, że brunet osiągnął te sukcesy nie z własnych zdolności, a wyłącznie dzięki działań Gerarda. To on był prawdziwym przeciwnikiem, a nie Kim.

- Może przestaniesz już się tak pysznić, co?! To wszystko zawdzięczasz Gerardowi!!! – wydarła się Marinette, wstając z ławki i patrząc wściekle na Kim’a.  Chłopaka wręcz zamurowało i tak samo Alya’ę. Gerard jedynie rozszerzył oczy w lekkim zdziwieniu. Stali tak wszyscy w lekkim osłupieniu, gdy nagle Marinette zdała sobie sprawę, że jej krzyk nie był cichy. Znaczna część dziedzińca, a nawet nauczyciele patrzyli się na tę scenę. Na twarzy dziewczyny pojawił się mały rumieniec, ale nie przeszkadzał on w ponownym groźnym patrzeniu na Kim’a.

- Przestań patrzyć tylko na siebie, myśląc, że jesteś najlepszy. Nie ty tego dokonałeś. Głosowanie jeszcze trwa, więc jeszcze się nie ciesz, że wygrałeś. Wszystko może się zdarzyć. – skończyła cichym, groźnym głosem, po czym usiadła wyprostowana na ławce. Kim przez chwilę stał w miejscu, aż w końcu zrobił niezadowoloną minę, odwrócił się i odszedł. Zaś Gerard wciąż jak stał, tak stał i patrzył uważnie na Marinette. Ta odwróciła się w jego stronę i rzuciła zdenerwowana.

- A ty czego jeszcze chcesz?!

Chłopak nie odpowiedział od razu, ale po chwili rzekł do nich cicho, ale słyszalnie dla obydwu dziewczyn.

- W skrócie: „nie sprzedawaj skóry niedźwiedzia, dopóki go jeszcze nie upolujesz.” – a zaraz potem uśmiechnął się lekko, choć nadal drwiąco i również odszedł. Po jego odejściu Marinette wciąż miała srogi wyraz twarz, ale wewnętrznie dziwiła się na ostatnie słowa chłopaka.

- „Co on, jakimś mędrcem jest, że tak mówi?” – skomentowała w głowie dziewczyna, ale nadal nad czymś się zastanawiała. Te słowa nie odnosiły się do niej negatywnie. Brzmiały jakby się z nią zgadzał. To właśnie było najdziwniejsze. Spodziewała się, że ponownie zacznie z niej drwić, a tu jednak ja zaskoczył. - „Kompletnie go nie rozumiem.”

- Wszystko w porządku, dziewczyny? – obie usłyszały głos, a po chwili koło nich pojawili się Adrien i Nino. Tym, który się odezwał, był rudowłosy, który wraz z przyjacielem patrzyli w skupieniu na Marinette.

- Nic się nie stało. Wszystko w porządku. – odpowiedziała już uspokojona dziewczyna. Stali tak przez chwilę w milczeniu, aż w końcu Nino i Adrien podnieśli głowy i popatrzyli w stronę jeszcze widocznego Kim’a.

- Nie przejmuj się, Marinette. Jeszcze nic nie wiadomo. Nie załamuj się.

- Dzięki, Nino. – odpowiedziała uśmiechnięta lekko dziewczyna. Za to właśnie lubiła rudowłosego przyjaciela. Może był bardziej uszczypliwy i wredny z powodu tej konkurencji, ale wiąż pozostawał sobą i pocieszał mimo wszystko Marinette. Kim niestety zbyt poważnie wziął do siebie te wybory.

- To były tylko przechwałki. Wciąż masz duże szanse na wygraną.

- Dziękuję,… Adrien. – odpowiedziała nieśmiało ciemnowłosa, onieśmielona uspokajającym głosem blondyna.

- Chodźcie. Lekcja się zaczyna. Zaraz się przekonamy, kto będzie się śmiał ostatni. – rzekła z groźnym uśmiechem Alya.

* * *

Gdy do klasy weszła ostatnia osoba, nauczycielka stanęła na środku sali, po czym zabrała głos.

- Witam was wszystkich! Ta lekcja ma być poświęcona na przeliczeniu waszych głosów i ogłoszenie nowego przewodniczącego klasy. Proszę was więc o chwilę cierpliwości, a za kilka minut powiem wam, kto został wybrany. – ogłosiła kobieta, po czym wróciła do biurka i wysypała ze znajdującego się tam pudełka kilkanaście małych karteczek. Odłożyła kartonik na bok i zaczęła sprawdzać każdy głos.

Minuty ciągnęły się niemiłosiernie. Wychowawczyni sprawdzała każdą kartkę dokładnie, odkładała trochę dalej i coś zaznaczała w swoim zeszycie. Nie dało się zobaczyć, kto z kandydatów ma przewagę, więc pozostało im tylko czekać. Marinette zżerały nerwy, a gdy popatrzyła na innych, zauważyła, że nie jest jedyna. Adrien wydawał się równie spięty, Chloe poprawiała makijaż z niepewną miną, a Kim wyglądał na pewnego siebie, ale ciemnowłosa zauważała, że również obserwował nauczycielkę z lekkim niepokojem. Dziewczyna jeszcze popatrzyła mimowolnie na Gerarda, ale on był całkowicie wyluzowany i spokojny. Marinette nie spodobał się ten jego spokój.

W końcu pan Bustier wstała z krzesła z zeszytem w ręku i wyszła przed swoje biurko, patrząc na swoich wychowanków.

- Mam już wyniki głosowania. Zapraszam więc wszystkich kandydatów i ich zastępców na środek sali. – zwróciła się do uczniów, wskazując ręką miejsce obok siebie. Z ławek wstali kolejno Chloe, Adrien, Kim i Marinette i ich zastępcy. Gdy wszyscy byli już na miejscu, nauczycielka rzekła:

- A więc tak przedstawiają się wyniki: Chloe otrzymała jeden głos. – ogłosiła spokojnie kobieta, patrząc uważnie na blondynkę z lekką obawą, przygotowując się na wybuch złości. Jednak nic takiego nie nadeszło. Blondynka wydawała się zaskoczona, ale już przewidziała, że tak się stanie, dlatego inaczej wykorzystała swój głos. A kto na nią zagłosował, to nie tajemnica, ani zagadka: Sabrine patrzyła na przyjaciółkę z uwielbieniem, zdradzając się tym samym.

- A teraz Adrien, który zdobył 3 głosy. – powiedziała z uśmiechem wychowawczyni, a blondyn otworzył oczy ze zdziwienia. Osobiście sądził, że nie poszło mu dobrze i nie spodziewał się, że ktokolwiek na niego zagłosuje. Był jednak pewny, że jeden głos należał do Nino, a pozostałe dwa to dla niego niewiadome. Ale gdy popatrzył on na swoją klasę, zobaczył, że akurat dwie osoby dziwnie się na niego patrzą. Były to Chloe i Lila, z czego obie uśmiechały się do niego zalotnie i machały mu lekko ręką.

- „Jakim cudem wcześniej się nie domyśliłem?” – zadał sobie pytanie zniesmaczony Adrien. Całe te podchody tych dziewczyn zaczęły go już męczyć.

- Kolejny jest Kim. Zdobył on całe  5 głosów. – ogłosiła wychowawczyni, a Kim podniósł z radości ręce, pewny zwycięstwa. Zaś u Marinette pogorszył się humor. Przegrana wydawała się bliska.

- A Marinette udało się zebrać również 5 głosów! Tak więc mamy remis! – rzekła z szerokim uśmiechem wychowawczyni, zaskakując tym samym młodzież. Ciemnowłosa potrzebowała chwili, aby dotarła do niej ta informacja. A gdy w końcu otrząsnęła się z zaskoczenia, nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała.

- „Remis? A więc nie wszystko stracone! Mam jeszcze szansę!” – cieszyła się w duchu dziewczyna. Myślała, że się jej nie udało, a jednak zdołała przekonać do siebie znajomych. Już miała zastanowić się, kto na nią zagłosował, gdy ponownie odezwała się pani Bustier.

- Gratuluję wam! Z pewnością oboje na to zasłużyliście, jednak może być tylko jeden przewodniczący. Mam jednak dla was propozycję. A może razem będziecie w samorządzie, jako przewodniczący i zastępca? Co wy na to? – spytała zachęcająco, jednak bez zamierzonego efektu. Marinette i Kim spojrzeli na siebie wilkiem, po czym dziewczyna zwróciła się do nauczycielki.

- Niestety, ale nie zgadzamy się ze sobą na tyle, aby razem być w samorządzie. – stwierdziła ciemnowłosa, zaskakując tym samym wychowawczynię. Gdy kobieta popatrzyła na chłopaka, ten pokiwał głową z niezadowoloną miną.

- Cóż, skoro nie, to muszę zapytać dyrektora o dodatkowe instrukcje. Nie przewidzieliśmy, że może wystąpić taka sama liczba głosów u dwóch kandydatów. Poczekajcie chwilę, zaraz wrócę. – rzekła do wszystkich, po czym wyszła z sali.  Uczniowie wrócili do swoich ławek, a Marinette dodatkowo zastanawiała się, kto na nią zagłosował. Jedną z tych osób była Alya, wierna przyjaciółka. Ciemnowłosa podejrzewała również Juleke i Rose, ponieważ gdy ogłoszono jej wynik, te pomachały do niej radośnie ze swojej ławki. To już były trzy głosy. Ona sama nie zgłosowała na nikogo, ponieważ według niej było to trochę nieuczciwe, gdyby zagłosowała na siebie. Wolała zostawić pełny wybór swoim znajomym. Oczywiście zakazu nie było, więc ciemnowłosa nie byłaby zdziwiona, gdyby Chloe i Kim wykorzystali swoje glosy. Przede wszystkim podejrzewała bruneta o to, ponieważ bardzo pragnął on wygrać. Marinette nie miała pomysłu, kto mógł jeszcze na nią zagłosować, więc przestała o tym myśleć i czekała na powrót wychowawczyni. Mogła mieć jedynie nadzieję, że nie ogłosi ona jakiś złych wieści.

* * *

- W mojej klasie wybór padł na dwóch kandydatów: Marinette Dupain-Cheng i Kim’a Lê Chiên . – rzekła pani Bustier, szokując tym samym swoich kolegów z pracy. Nauczyciele byli właśnie w gabinecie dyrektora i kończyli ogłaszanie nowych przewodniczących ich klas, kończąc na wychowawczyni Marinette. W innych klasach głosowanie przebiegło bez kłopotów i większość uczniów głosowało na jednego kandydata z ich klas. Dlatego dużym zdziwieniem było, że w jednej klasie wystąpił remis.

- Co my teraz zrobimy? Przecież już dzisiaj wybory miały się definitywnie skończyć i zacząć się powinny już normalne lekcje, bez żadnych zmian. – skomentowała jedna z nauczycielek.

- Może trzeba ponownie przeprowadzić głosowanie w tej klasie? Uczniowie mogliby zagłosować inaczej. – przedstawił swój pomysł jeden z mężczyzn, ale pani Bustier zaprzeczyła głową.

- Wynik byłby pewnie ten sam. Aby uczniowie zmienili swoje zdanie, trzeba ich do tego przekonać. Marinette i Kim wykazali się pomysłowością na skalę całej szkoły, więc moi uczniowie mieliby trudny wybór.

- A co pan o tym sądzi, dyrektorze? – zadał pytanie nauczyciel, zwracając się do osoby siedzącej za dużym biurkiem. Wszystkie oczy w pomieszczeniu skupiły na nim wzrok, czekając na odpowiedź.

Pan Damocles wydał się być nieobecny. Siedział nieruchomo na krześle i pochylał głowę, jakby nad czymś myśląc. Po minucie wzdrygnął się lekko, podniósł głowę i popatrzył na swoich pracowników.

- Słusznie pani to określiła, panno Bustier. – odezwał się poważnym głosem, dziwiąc tym samym zarówno nauczycielkę, do której się zwracał, jak i jej kolegów z pracy. – ich pomysły były na skalę szkolną.

* * *

Po kilkunastu minutach nerwowego oczekiwania, do klasy wróciła wychowawczyni. Jej mina nie zwiastowała dobrze, gdyż była ona poważna i zamyślona. Gdy kobieta stanęła na środku sali, zwróciła się do swoich uczniów.

- Właśnie otrzymałam odpowiedź od dyrektora. Marinette i Kim, dyrektor postanowił, że odbędzie się druga tura w wyborach. – ogłosiła nauczycielka, a uczniowie popatrzyli na siebie w zamyśleniu. Marinette nie była tą decyzją zachwycona, gdyż kończyły jej się pomysły, jak mogłaby wyprzedzić w wyborach Kim’a. Po chwili jednak pani Bustier kontynuowała, więc dziewczyna wsłuchała się w nią. – Nastąpiły jednak pewna zmiany. Dyrektor wziął pod uwagę wasze dokonania, dlatego postanowił, aby głosowanie nie obejmowało tylko naszej klasy, ale również całą szkołę. – to zdanie zszokowało wszystkich uczniów, zwłaszcza Marinette i Kim’a. To już mocno komplikowało sprawę, gdyż oboje ani razu nie brali pod uwagę innych osób. Nie mieli pojęcia, jak ich widzą inni uczniowie, więc zadanie było jeszcze trudniejsze. – Według pana dyrektora to pozwoli nam na uniknięcie wystąpienia remisu miedzy wami. Każdy pomysł macie omówić z dyrektorem, który zdecyduje, czy można wprowadzić go do szkoły. Za tydzień nastąpi kolejne głosowanie, więc macie trochę czasu, aby się wykazać. – skończyła mówić nauczycielka i w tym samym momencie zadzwonił szkolny dzwonek.

- To już byłoby na tyle. Do widzenia i miłego dnia! – pożegnała uczniów z uśmiechem, a młodzież odpowiedziała tym samym, po czym po kolei wszyscy opuścili salę.

* * *

Po skończeniu wszystkich zajęć, przed wyjściem ze szkoły stanęły Marinette i Alya. Obie dziewczyny były zaskoczone decyzją, którą ogłosił dyrektor, więc chciały jeszcze o tym porozmawiać.

- Teraz będzie jeszcze trudniej, Alya! Przecież nie popisałam się wcześniej, a Kim zdołał już przekonać kilku uczniów do siebie! – żaliła się swojej przyjaciółce Marinette, a rudowłosa patrzyła na nią z lekkim rozbawieniem.

- Już nie wiem, ile razy ci to mówiłam, ale niepotrzebnie się tak przejmujesz. Przecież udało ci się go dogonić, więc wystarczy powtórzyć wyczyn, tylko trochę lepiej.

- Właśnie w tym rzecz! Ja nie wiem, jak zrobić to „trochę lepiej”. Mam kompletną pustkę! – mówiła coraz bardziej rozpaczliwym głosem ciemnowłosa. Przez chwilę obie nic nie mówiły, gdy nagle Alya spojrzała na dziedziniec, a na jej twarzy pojawił się niesmak.

- Ale jak widać on jest bardzo pewny siebie. – odezwała się do przyjaciółki, a gdy i ona spojrzała tam gdzie Alya, ujrzała Kim’a w otoczeniu kilkoro uczniów z innych klas. Ten wydawał się przechwalać swoim osiągnięciem i prawdopodobnie ogłaszał innym swoje dalsze plany. Chociaż nawet to nie przeszkadzało mu podnosić wzroku i posyłać Marinette drwiącego uśmiechu. Obok niego stał Gerard, który wydawał się być całkowicie pochłonięty czymś innym. Nie zwracał na nic uwagi, tylko patrzył w jakiś niewidoczny punkt.

- „Zupełnie jakby odwróciły się ich role.” – skomentowała Marinette. – Ale masz rację, Alya. Nie mogę martwić się na zapas. Na pewno nam się uda ich pokonać!

- Aaa! Właśnie,… Marinette. – odezwała się nagle z wahaniem rudowłosa. – Ale ja nie będę mogła ci pomóc.

- Jak to?!

- Mój blog, zapomniałaś? Dodałam sobie nowe obowiązki i nie będę miała dostatecznie dużo czasu, aby ci pomóc. Przepraszam, Marinette. – rzekła smutnym głosem, pochylając pokornie głowę. Ciemnowłosa patrzyła przez chwilę na przyjaciółkę, po czym przytuliła ją pocieszająco.

- Nie martw się, Alya. Rzeczywiście taka była umowa i nie zamierzam cię o to winić. Ale w razie czego będziesz mi służyć radą? – spytała żartobliwym tonem przyjaciółkę.

- Oczywiście, że tak! Zawsze i wszędzie, Marinette! – odpowiedziała rozbawiona dziewczyna, po czym obie ruszyła razem w stronę wyjścia ze szkoły.

* * *

Żadna z dziewczyn nie wiedziała, że przez cały czas były obserwowane przez pewnego chłopaka. Ten nie przestawał patrzeć na Marinette i skupiał na niej wzrok, aż zeszła ona po schodach z budynku i zniknęła mu z oczu.

- „Morale to bardzo cenna rzecz, Marinette. Jaki więc będzie twój następny ruch?”